Rewolucja w kuchni

 

O tym, że powinniśmy jeść zdrowo i z głową mówią wszyscy. Jest mnóstwo teorii i pomysłów na to jak ma to wyglądać. Oglądamy programy kulinarne, zdrowotne, zazdrościmy kuchni i produktów, które kucharze mają w „swoich” kuchniach, po czym otwieramy naszą lodówkę i obiecujemy sobie, że zrobimy kuchenną rewolucję u siebie.

 

Mija kilka dni. Praca i obowiązki przytłaczają nas i sprowadzają na ziemię, kuchnia pozostaje bez zmian, a my znowu za kilka tygodni obiecamy sobie, że zrobimy rewolucję… tylko JAKĄ?

 

Na początek musimy sobie uświadomić jedną prostą rzecz: dieta to nie tymczasowa „męczarnia”, tylko sposób odżywiania, z którym zaprzyjaźniamy się i prowadzimy do końca życia.

 

Wprowadzenie rewolucji jest o tyle niebezpieczne, że prawdopodobnie nawyki, które wypracowałyśmy sobie przez lata przyjdą do nas po tygodniu, zapukają do drzwi i niestety całą naszą rewolucję trafi szlag.

 

NO TO CO MAM ZROBIĆ?

 

Zmiany wprowadzamy bardzo powoli. Najlepiej zrobić listę zmian i wprowadzać po 2-3 w miesiącu. Długo będzie trwało? Nie szkodzi! Za to nawyki ugruntują się i z czasem zamiast na przekąskę jeść chipsy z paczki, zrobimy sobie własne – np. z jarmużu.

 

Dobra! Wprowadzam po 2-3 zmiany na miesiąc! Ale jakie?

 

Przede wszystkim warto skupić się na tym, żeby powoli eliminować produkty przetworzone. Kuchnia idealna, to taka, która składa się z produktów rosnących na drzewie, w ziemi, biegających lub pływających (jakkolwiek to brzmi) w ich najprostszej postaci.

 

W najprostszej czyli w jakiej?

 

Przyjmujemy, że im mniej kroków przetworzenia żywności tym lepiej.

Przykład:

Kupujemy jabłka. Są zerwane z drzewa, nie ma żadnych kroków przetworzenia. Ale kiedy kupujemy dżem – owoce są poddane obróbce cieplnej, osłodzone, zakonserwowane. Kiedy robimy dżem samodzielnie możemy mieć kontrolę nad każdym z etapów, kiedy kupujemy gotowy, tak naprawdę nie wiemy, co się w nim znajduje.

 

Jakie produkty powinny znajdować się w kuchni? Oczywiście warzywa i owoce (idealnie byłoby gdyby były z ekologicznych upraw, ale nie ma co popadać w paranoję), jeżeli spożywamy mięsa – mięso od dobrych dostawców (surowe), ryby surowe, oczywiście jaja, nabiał, mleko (jeżeli spożywamy; może być UHT – jest ono poddane konserwacji i oczyszczone, choć najlepiej byłoby, gdyby było od krowy/kozy/owcy), nasiona, orzechy, otręby, płatki, kasze, pełnoziarnisty ryż, oliwa, zioła, kiełki.

 

A co z chlebem???

 

Oczywiście, niestety, pieczywo jest produktem przetworzonym. Możemy piec pieczywo samodzielnie wybierając składniki inne niż biała mąka, dobierać wszystko według jak najlepszych zasad, korzystać np. z mieszanki otrębów i zmielonych orzechów, etc. Ale oczywiście nie każdy z nas ma na to czas i ochotę. Warto więc rozważyć zmianę „dostawcy” pieczywa na takiego, którego chleby zawierają jak najmniej ulepszaczy i innych dodatków oraz oczywiście są wypiekane z mąki pełnoziarnistej, to już i tak duża zmiana (wiele z nas kupuje pieczywo w marketach, bo jest tak po prostu wygodniej, a często niestety nie są to wypieki najwyższej jakości).

 

Od czego zacząć zmianę?

Może na początek zastanów się czy nie warto byłoby zwiększyć ilość spożywanych warzyw i odstawić gotowe wędliny na rzecz samodzielnie pieczonego mięsa lub past warzywnych, rozważ zmianę piekarni lub samodzielne pieczenie chleba. Jeżeli te trzy zmiany zmotywują Cię do włączania kolejnych, będzie to oznaczało, że jesteś na dobrej drodze do lepszej diety, a tym samym – lepszego samopoczucia!

Zostaw komentarz